IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Yelena Alisa Kiryllow

Go down 
AutorWiadomość
Yelena Kiryllow
Opiekun Rocznika V
avatar

Female Skąd : Archangielsk
Różdżka : 10,5 cala, brzoza Ermana, średnio elastyczna, elegancka, rdzeń z włosa wili - matki
Ubiór : Prosta sukienka w kolorze ciemnej zieleni, sięgająca przed kolana i pozbawiona rękawów, idealnie komponuje się z karnacją dziewczyny.
Liczba postów : 101

PisanieTemat: Yelena Alisa Kiryllow   Pią Lip 15, 2011 1:08 pm

1.Imiona: Yelena Alisa
2. Nazwisko: Kiryllow (czyt. Kiryłow)
3. Wiek: 19 (ur. 12.XII.1980 roku, Archangielsk)

4. Charakter: Alyona (bo tak pieszczotliwie nazywają dziewczynę bliscy), jest nieodrodną córką swych rodziców. Wyniosła i z pozoru chłodna dziewczyna, jak większość wychowanków Durmstrangu jest uparta i harda, lecz pod grubą skorupą skrywa ciepłe serce. Ambitna i zdolna zawsze odnosiła sukcesy we wszystkim za co się zabrała. Lena nie szuka jednak oklasków, a tych którzy jej pochlebiają zbywa i traktuje z góry. Nie pcha się do towarzystwa, nie lubi strzępić języka na 'bezdurne', a już z całą pewnością nie trawi pogardliwych uwag pod niczyim adresem. Nie należy jednak do osób, które z oddaniem broniły by słabszych, choć w istocie często to robi. Chętnie pomaga innym, ale tylko wtedy gdy może to ukryć. Gdy ktokolwiek napomknie o takim czynie, jest niemal pewne że w 'nagrodę' otrzyma cyniczną uwagę i zostanie wyśmiany przez dziewczynę. Jakby na przekór swej krwi Alyona unika niezobowiązujących flirtów, a jeśli już wykorzystuje swe atuty, to tylko po to by zdobyć to co ją akurat interesuje. Potrafi przy tym być niesamowicie czarująca i naturalna. Nie podporządkowuje się żadnym regułom i nie lubi być szufladkowana, a wymuszanie czegokolwiek czego nie uważa za słuszne i wygodne dla jej osoby, może spotkać się z agresją z jej strony. Woli trzymać się na uboczu, obserwować i oceniać, najlepiej gdy inni jej nie doceniają lub uważają, że stoi po ich stronie nawet gdy tak w rzeczywistości nie jest. Najlepszym przykładem takiego zachowania jest fakt, iż Lena doskonale włada językiem angielskim, co widać na egzaminach, natomiast gdy nie ma ochoty z kimś rozmawiać, lub wypowiadać się na jakiś temat otwarcie z umiłowaniem udaje, że język ten jest dla niej problematyczny i część słów zastępuje rosyjskimi zwrotami. Zbywając w ten sposób rozmówców, lub przysłuchując się rozmowie, której nie powinna być świadkiem i z powodzeniem odgrywając niepomną tej kwestii. W kontaktach z młodszymi Lena bywa niesamowicie delikatna i wrażliwa, kończy się to jednak szybko, gdy dostrzeże brak szacunku.

5. Wygląd: Smukła dziewczyna, o urzekających turkusowo – zielonych oczach i czarującym uśmiechu. Jej delikatna cera jest jasna, idealnie gładka i świeża. Alyona należy do tych kobiet, które seksapil mają wpisany w geny, każdy jej ruch przykuwa wzrok płci przeciwnej, a zwiewność z jaką się porusza sprawia, że większość odbiera ją jako osóbkę niezwykle kruchą i delikatną. Nic bardziej błędnego. Wychowana w lodowatym klimacie, Lena jest niezwykle twarda i wytrzymała, a to czego nie może jej ciało nadrabia umysłem. Po matce odziedziczyła urodę i grację, po ojcu zaś drzemiącą w niej siłę i dzikość spojrzenia. Jej długie jasne włosy, kaskadami opadają na gibkie ramiona. Ich dość ciekawe walory kolorystyczne zawdzięcza połączeniu genów wili oraz odziedziczonych po rudowłosym ojcu refleksów. Oczy zawsze bystro oceniają otoczenie, spod gęstego wachlarza rozkosznie długich, czarnych rzęs, a delikatnie zarysowane usta, aż się proszą o pocałunek. Alyona nie posiada żadnych tatuaży, czy innych znaków szczególnych, nie ceni też sobie biżuterii, uznając ją za zbędną, jest jednak coś co zawsze zwraca uwagę. Delikatne dołeczki, które tworzą się gdy dziewczyna obdarza kogoś swoim uśmiechem, są godnym zapamiętania 'dodatkiem'. Gdyby ktoś chciał opisać figurę Rosjanki z pewnością porównałby ją do greckich bogiń o idealnych kształtach. Lena nie musi podkreślać swoich atutów, dobrze wyglądałaby nawet w worku po kartoflach. Długie zgrabne nogi, kształtna pupa, talia osy oraz jędrne, pięknie zarysowane piersi niewątpliwie przyciągają do niej spojrzenia. Wszystko jest na swoim miejscu, ani za małe, ani za duże, ot powabny obrazek kobiecego piękna. Wila nie ma tendencji do przesadnego makijażu, a jeżeli już się maluje to jest to wprawie niedostrzegalne, zupełnie jak lekki kwiatowy zapach, który towarzyszy jej na co dzień.

6. Skąd: Matka Rosja
7. Czystość krwi: była czysta gdy ostatnio sprawdzałam...
8. Rodzina: matka – Aislin (wila) ojciec- Dimitri Afon Kiryllow, babka – Nadya Zenayda Kiryllow, liczna rodzina od strony ojca.

9: Historia:
Była zimowa noc 1980 roku, za oknem posiadłości rodu Kiryllow hulał jedynie lodowaty wiatr, a zaspy przesłoniły nawet pobliskie drzewa, kiedy powietrze przeszył w końcu upragniony krzyk dziecka. Dimitri Kiryllow niczym rozwścieczony byk wpadł do pokoju, pokonując zaporę jaką starała się postawić przed nim jego matka. Na łóżku, zmęczona i wycieńczona wielogodzinnym porodem, ale jak zwykle anielsko piękna leżała jego żona Aislin tuląc w swych ramionach nowo narodzone dziecko. Jedyne jakie miało przyjść na świat z ich związku.
– Lennka - wyszeptał rosły mężczyzna, swym ogromnym niczym u olbrzyma palcem gładząc policzek kruszyny, a gdy spojrzenie córki zatrzymało się na jego obliczu, po policzku spłynęła mu łza, którą szybko otarł.
– Budiem piit. - zakomenderował zrywając się na równe nogi i uśmiechając do małżonki.
Wiele lat wcześniej, gdy ojciec Leny był jeszcze młodzieńcem, a Rosją targały niekorzystne zmiany, jego rodzina, jak zwykle zresztą zamieszana w politykę, zarówno po stronie magicznej, jak i mugolskiej, wyprawiła syna, aby ten „załatwił” pewne sprawy wagi państwowej. Tak właśnie Dimitri znalazł się poza granicami swego kraju i niczym w pieśni wieszcza powrócił z branką - (…) Lice bielsze od mleka, z czarną rzęsą powieka, oczy błyszczą się jak dwie gwiazdeczki(...). O tak Aislin nie można było odmówić urody, a to przez fakt, iż niewiasta ta była wilą. Jak doszło do tego, że kobieta zaledwie po pół roku znajomości zdecydowała się opuścić swe rodzinne strony i udać do Rosji, w rodzinie zbywane było milczeniem. Lena patrząc jednak, na niekiedy grubiańskie zachowanie ojca i jego upór miała na ten temat własną teorię, związaną z faktycznym uprowadzeniem. Z upływem lat fakt ten jednak stracił na znaczeniu, jako że zarówno Dimitri jak i Aislin zmienili się pod wzajemnym wpływem i z całą pewnością darzyli szczerym uczuciem, choć w przypadku ojca Lena zawsze uważała, że pozbawiony jest on serca. Dzikie ostępy obwodu archangielskiego, przypadły do gustu matce dziewczynki, tak jak i jej samej. Rodzina ojca, bogata i wpływowa, darzyła się wzajemnym szacunkiem i miłością, tak więc od najmłodszych lat Lena miała dziesiątki cioć, babushek, kuzynów i kuzynek, a wszyscy bez wyjątku oddawali swe życie magii i intrygom. Z pozoru i jej dom opierał się na tych rządzących Rosją i światem czarodziejów czystej krwi zasadach, lecz pod wpływem matki wiele się w tej materii zmieniło. Aislin uśmiechem i ciepłem, potrafiła zdziałać cuda i mimo, że Dimitr głośno zawsze odmawiał jej prośbom i tak robił to czego pragnęła małżonka, która była dla niego objawieniem i jedynym prócz córki promykiem światła. Tak więc Lena od najmłodszych lat nie tylko kształciła się jak na czarodziejkę z dobrego domu przystało, ale i poznała drugi świat. Magiczny w zupełnie inny sposób, świat dzikiej przyrody i jej matki. Gdy mała mogła już uczęszczać do ludzkiego przedszkola, z nieznanych wtedy Lenie przyczyn matka po prostu uparła się by dziewczynka, choć pokątnie poznała mugoli.
'Żyjemy obok nich. Nie ważne, co o nich sądzimy – powtarzała. – Niech Lena pozna wszystkie aspekty naszego świata.' I tak wbrew wszelkim zasadom, czarodziejka znalazła się wśród pozbawionych magii rówieśników, a ku ogromnej uciesze ojca nigdy nawet w najmniejszym stopniu nie zdradziła się ze swymi zdolnościami, mimo to brylując wśród dziecięcej hałastry.
Lata mijały i idąc do szkoły Yel znała już kilkanaście języków, a co najważniejsze zasady rządzące światem magii i przeciętnych ludzi. Może to dzięki temu i dzięki niewątpliwej zdolności przewidywania jej matki Aylona nigdy nie dała sobie zatruć umysłu i narzucić utartych poglądów Durmstrangu. W szkole uchodziła za doskonałą uczennicę, obdarzoną pasją i werwą. Zdolnego przywódcę i dobrego słuchacza. Nigdy się zanadto nie wychylała, pozwalając innym interpretować jej zachowania, zapewne dzięki tej zdolności zawsze uznawano ją za 'swoją'. Nastały jednak ciężkie czasy... Któregoś dnia, gdy Lena wróciła do domu na święta, w swym pokoju zastała spakowane walizki. Ojciec wraz z matką dyskutowali zażarcie, lecz Aislin jak zawsze postawiła na swoim. Decyzja zapadła, naukę Lena miała dokończyć w Hogwarcie, pod opieką bliskiego matce czarodzieja i przyjaciela jej bliskich – dyrektora Dumbledora. Niezręczna cisza jaka towarzyszyła ostatnim chwilom dziewczyny w domu, pogłębiła się jedynie gdy ojciec dowiedział się, że jego jedyna córka wyruszy w tę podróż z – jak to ujął z 'podrzędnym leśniczym'. Czy Yel chciała tej zmiany? Niekoniecznie, rozumiała jednak doskonale, co kierowało jej matką. Aislin zawsze pragnęła dla córki wolności, a w obliczu zagrożenia o jakim w jej kręgach tylko się szeptało, uznała, że jeśli ta pozostanie w Durmstrangu na siłę zostanie zmuszona do opowiedzenia się po wiadomej stronie. Tak... Być może matka miała rację, nie zdawała sobie jednak sprawy, jakie problemy może sprawiać taki opiekun jakim był Hagrid...
Kolejne lata w „obcej” szkole, targanej wewnętrznymi sporami przyniosły dziewczynie garść doświadczeń, przyjaźni i jak się okazało miłość. Niewątpliwa zdolność adaptowania się do każdej sytuacji pozwoliła Lenie zostać Prefektem Naczelnym, mimo przejęcia władzy nad szkołą przez jej wrogów. Co w rezultacie dało jej niepowtarzalną okazję udzielania pomocy osobom dyskryminowanym. To tak na ostatnim roku została członkiem Zakonu Feniksa.

Pierwsze promienie wschodzącego słońca wdarły się przez z pozoru szczelnie zasłonięte okno, padając na twarz jeszcze śpiącego mężczyzny. Spał nago, zaplątany w prześcieradło, a jego nieogolona twarz wyglądała na wyjątkowo spokojną. Gdy się przekręcił, na opalonej skórze pleców, dostrzec można było ślady kobiecych paznokci. Silne ramiona, zagarnęły powietrze i dopiero napotykając brak oporu, uniósł zaspane jeszcze powieki.
– Lena? - spytał unosząc się i nerwowo rozglądając dookoła.
– Jestem... - szepnęła dziewczyna, właśnie dopinając ostatnie guziki swej szaty i oparłszy się kolanem, na brzegu łóżka, musnęła wargami jego usta. Delikatny pocałunek, przerodził się w pieszczotę, a po chwili w wybuch namiętności, gdy już rozbudzony czarodziej, rzucił partnerkę na łóżko, przytrzymując jej smukłe nadgarstki.
– Jest ranek, jeśli ktoś nas zauważy i doniesie Carrowowi, nie dam rady wytłumaczyć się ze swoich kłamstw. - zasugerowała delikatnie wila, gdy w końcu miała szansę zaczerpnąć odrobinę tchu. Profesor zamruczał coś jedynie, ale puścił jej ręce, z lekką irytacją przewracając oczami.
– Mam coś dla ciebie. - stwierdził, już spokojniej sięgając do szuflady, by wciągnąć ze środka jaskrawe pióro. Przechylając lekko głowę, dziewczyna usiadła wysuwając mu je z ręki i oglądając uważnie.
– Lupin powiedział, że będziesz wiedziała, co z nim zrobić. - dokończył obserwując jej twarz. Uczennica pokiwała tylko głową. Członkowie Zakonu przekazywali sobie różne wiadomości, ale ta z pewnością należała do najdziwniejszych jakie otrzymała, w końcu jednak dotarł do niej możliwy sposób wykorzystania przedmiotu. Wstała chowając pióro i uśmiechając się czarująco jak zwykle.
– Czeka mnie obchód i kilka „kar”, muszę sprawiać dobre wrażenie. - zaćwierkała radośnie, co wywołało grymas niesmaku na twarzy mężczyzny. Kary w tym wypadku oznaczały użycie na uczniach klątw, a to nie leżało w sferze, jaką aprobował. Dziewczyna wydawała się jednak niewzruszona, jakby nic sobie z tego nie robiła. W rzeczywistości było inaczej, idealna postawa nakazywała jej jednak wczucie się w rolę. Miała swoje zadania i w przeciwieństwie do niego znalazła się w niekomfortowej sytuacji gry na dwóch frontach. Wszyscy wiedzieli, że Nathan nie popiera „Nowej Władzy”, a w szkole jak większość nauczycieli został wyłącznie dla ochrony uczniów. Z Leną sprawa miała się inaczej, uważano ją za „swoją”. Chłodną i bezwzględną Prefektkę na miarę obecnych czasów. Nikt nie wiedział ilu osobom pomogła i ile cennych informacji przekazała.

Podczas samej bitwy dziewczyna wraz ze sporą grupą Ślizgonów walczyła po stronie obrońców zamku.

Tamtego dnia wszystko miało się jednak zmienić...
- Wdarli się do zamku!!! - wrzask, dochodzący z sąsiedniego korytarza, przebił się nawet przez przeraźliwy huk, walących się murów i pogłos zbliżających się wybuchów. Lena obróciła się gwałtownie przez ramię, patrząc jak kilkoro uczniów cofa się przed gradem czarów, była jednak pewna, że klęcząca obok Erica nie da rady się wycofać. Pogrążona w transie dziewczyna starała się bowiem uratować życie ciężko-rannego kolegi z roku. Kiedy linia dotarła do nich, wila syknęła zdesperowana, wiedząc, że nie mają dokąd odejść. Korytarz za ich plecami został zasypany, a ona wciąż nie zdołała usunąć wszystkich gruzów. Jej elegancja różdżka, delikatnie wprowadzona w drganie, zatańczyła na dłoni właścicielki, która jeszcze przez chwilę zbierała potrzebą do zapanowania nad magią energię, a gdy w końcu udało jej się ją wyzwolić, dziewczyna uwolniła ręce zgrabnym ruchem wrzucając różdżkę do podajnika na nadgarstku.
– Cofnijcie się za mnie i - odezwała się zdecydowanym głosem, nim jej oczy zapłonęły, a temperatura ciała podniosła się gwałtownie – wybijcie sobie drogę.
Dłonie Rosjanki pokryły płomienie Osendi ignis, które gwałtownie przybrały na sile, gdy czarodziejka podsyciła je ściągając w swoją stronę ogień rozświetlających przejście pochodni. Początkowo widok tego „pokazu” wywołał pogardliwe uśmieszki na twarzach atakujących, lecz po chwili iskierki rozbawienia w ich oczach zgasły, a uczniowie stojący obok rzucili się na ziemię. Jeden ruch ręki i ognista tarcza pochłonęła pędzące w stronę obrońców zaklęcia, przybierając na sile, a języki ognia niemal spopieliły dwóch Śmierciożerców, na dobre wyłączając ich z tej walki. Kolejne czary jedynie wzmocniły zaporę. Kurz i pył, które omiotły ciało Leny, świadczyły o tym, że udało im się przebić, ale głosy powoli przestały docierać do uszu wili. Z jej nosa cienką stróżką zaczęła płynąć krew, gdy dziewczyna podtrzymała zaklęcie, jako dopalacza używając własnej esencji życiowej. Ogień powoli wypalał ją od środka, szybki obrót i utworzony z płomieni bicz poderwał do góry kolejnego przeciwnika, roztrzaskując jego ciało o sufit. Upadł płonąc, ale już się nie ruszał.
– Yel! Lena! - Erica darła się jak oszalała, starając się przywołać do siebie Prefektkę, ale stojący najbliżej Ślizgon złapał ją w pasie odciągając w stronę dopiero co powstałego przesmyku.
– Eri... za późno... - syknął znikając z nią gdzieś w mroku. Miał rację, kolejne dwa zaklęcia naruszyły strukturę tarczy i Rosjanka nie była już w stanie jej kontrolować, gwałtowny wybuch odrzucił ją do tyłu ponownie zawalając ściany tunelu i dotkliwie raniąc jej ręce. Poranieni i poparzeni wrogowie zostali odrzuceni w przeciwnym kierunku.
Świat wirował, a karmazynowa, gęsta ciecz sączyła się z ran, rozlewając się po płytach posadzki. Kiedy zaś zielone światło Avady rozświetliło mrok, Lena pomyślała, że to już koniec. Głuch odgłos upadającego ciała wyprowadził ją jednak z błędu. Ostatni, że Śmierciożerców osunął się na posadzkę, a zza jego pleców wysunął się młodszy odziany w czarną szatę mężczyzna, który nachylił się nad dziewczyną unosząc maskę. Przenikliwie zielone oczy spojrzały w jej bladą, pokrytą kurzem twarz.
– Przyszedłem po ciebie... - szepnął unosząc ją delikatnie, jakby była tylko piórkiem. Znajoma twarz przesunęła się przed jej oczami i wila rozpoznała Gabriela.
– Nie.. - szepnęła w geście protestu, ale mężczyzna tylko uśmiechnął się ironicznie.
– Nie pytałem Cię o zdanie, ale jeszcze je zmienisz... Imperio - odparł i w tej samej chwili wszystkie myśli odpłynęły z jej głowy, zastąpione „cichym” rozkazem.

To wtedy uznano, że zginęła. Ciała jednak nigdy nie odnaleziono...


*11. Statystyki:

Transmutacja: 15/100
Magia Ofensywna: 25/100
Magia Defensywna: 30/100
Zaklęcia Zwykłe: 25/100
Alchemia: 10/100
Miotlarstwo: 15/100
Collage: Magi Żywiołów 30/100
Collage: <nazwa> -/100


*10 wolne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Yelena Alisa Kiryllow
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lumos Maxima :: Gracze :: Karty Postaci :: Zakon Feniksa & C.O.-
Skocz do: